Konnichiwa!
Tym razem naprawdę się zapuściłam... Nie wierzę, że jeszcze parę dni i mogłabym mówić o 3 tygodniach :o Kiedy pochłania cię nauka, pożera choroba (4 raz z rzędu) i nasuwa się jeszcze parę spraw, doba wydaje się za krótka. Dobrze, że idą święta, chociażby tylko ze względu na zasłużony odpoczynek. A co mnie tak wciągnęło (pomijając 2 podstawowe i wyżej wymienione powody)...?
*rysunek-od wczoraj mam spory przypływ weny! Połowę mojego w zasadzie pierwszego, poważniejszego 'dzieła' mam już gotową i przyznam, że wyszło całkiem znośnie.
*książki-i chyba nie trzeba mówić zbyt wiele, wystarczy informacja, że jestem molem książkowym.
*lalki-oczywiście, a konkretnie kolejne eksperymenty z włosami, efekty będziecie mogli podziwiać w kolejnych wpisach.
*nauka japońskiego-długo myślałam i stwierdziłam, że to będzie doskonały temat na zapełnienie moich 'króciutkich' rozkmin.
W ostatnim wpisie palnęłam słowo na ten temat, ale jak to się właściwie zaczęło? Otóż wszystko zawdzięczam serwisowi You Tube. Przeglądałam bez celu różne kanały i po dość długim szperaniu natknęłam się na kanał zatytułowany *juliainjapan*. Nie lubię polskiego You Tube'a (wszyscy się jarają tymi youtube'rami, a ja wogóle nie rozumiem ich fenomenu, i chociaż kojarzę każdego choćby z pseudonimu, to nic więcej powiedzieć nie mogę), ale Julia Bernard, bo tak nazywa się właścicielka wyżej wspomnianego kanału wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. To taka ciepła, miła osoba, z pasją, ciekawą osobowością, w dodatku bardzo ładna :D Takich ludzi ze świecą szukać (dobrze, że mam szczęście do znajdowania takich okazów). Miałam tę przyjemność zamienić z nią kilka zdań, a dzisiaj ku mojej radości odpowiedziała na swoim Snapchat'cie na moje (oczywiście nie tylko) pytania :3 Ale miało być o japońskim, czyż nie? A więc: to właśnie Julia dała mi tego power'a, że jeśli się czegoś chce, trzeba zacząć działać. Więc zaczęłam, pełna entuzjazmu jak to zwykle u mnie bywa. Na chybił trafił wyszukałam stronę z internetowym kursem japońca. Stroną tą okazała się *www.japonski.6ka.pl*. Przez kilka dni nosiła zaszczytne miano 'świetnej', które natychmiast cofnęłam, kiedy zorientowałam się, że tylko 3 pierwsze lekcje są darmowe. Trochę zrażona przeszukałam pozostałe zasoby, tym razem bardziej skrupulatnie. Tym sposobem trafiłam na *www.benkyo.pl*. Forma nie zachwyciła mnie tak jak na poprzedniej stronie, ale nie jest najgorzej.
Czego zdążyłam się nauczyć? Mam za sobą lekcję powitań (ciągle mylę 'dzień dobry' ranne, z tym popołudniowym ;-;), pożegnań. Wiem też jak się przedstawić. Tak jak w większości języków (które podchodzą mi naprawdę łatwo) nie mam problemu z zapamiętaniem zwrotów, czy słówek, tak w każdym języku, także i tutaj nie cierpię gramatyki. To po prostu jakaś czarna magia. Przeczuwam też, że nie polubię się z pisaniem, mam tu na myśli te przysłowiowe 'krzaczki'.
Wiele osób mówi 'po co ci to?'. Nie ukrywam, że sama na początku zadawałam sobie to pytanie, jednak jak już wspominałam, samo nic się nie osiągnie. A jednym z moich marzeń jest właśnie zamieszkanie w Japonii. Tu też pojawiają się różne uwagi, czasem wytrzeszcz oczu, ale marzyć każdy może, prawda? Tym bardziej, że nie jest to takie nierealne.
Teraz gdy na to wszystko patrzę, to myślę, że lepiej byłoby temu poświęcić oddzielny wpis, ale przymknijmy na to oko. A nawet dwa.
Po tak długiej przerwie należy się coś specjalnego. Dziś zaserwuję Wam sesję panny de Nile, bardzo udaną moim (skromnym) zdaniem ^^ Tło (w tej roli świetnie spisały się moje legginsy) pasuje wprost idelanie, a zdjęcia nie potrzebowały zbytniego upiększania. Właściwie udostępniam je w nienaruszonej formie. Mam nadzieję, że spodobają Wam się tak samo mocno.
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko powiedzieć (tudzież napisać):
sayounara! Do następnego wpisu!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 marca 2016
Brak pomysłu na tytuł nadrobię wydłużonym wpisem
Subskrybuj:
Posty (Atom)